Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2017

Nowy Rok

Obraz
Wciąż w świątecznym nastroju myślę już o nowym roku. Postanowienia noworoczne, marzenia, które znów mają szansę się spełnić. Postanowiłam (prawda: przeczytałam w internecie), że nie warto czekać na bliżej nieokreślone jutro, tylko być szczęśliwym już teraz. Jak to zrobić? Zaakceptować swoje życie takim, jakie jest, postępować zgodnie z nauką świętego Ignacego Loyoli. "Rób tak, jakby wszystko zależało od ciebie, resztę oddaj Panu Bogu". I nie będę martwić się tym, co nie zależy ode mnie.Wszystkim, którzy czytają te słowa życzę dobrego roku, spełnienia marzeń, spokoju, miłości.

Święta, święta i po świętach........

Obraz
Drugi dzień świąt. Brzuchy pełne, na podłodze nie pochowane jeszcze prezenty. W mojej rodzinie w tym roku święty Mikołaj zaopatrzył się głównie w sklepach z kosmetykami. Chciał, żebyśmy w ciągu najbliższego roku pięknie pachnieli. Czas spędzony w rodzinnym gronie dobiega końca, jutro już dzień powszedni, wprawdzie nie idę do pracy, ale mam w głowie całą listę spraw, które trzeba załatwić, bo w ciągu roku nie ma na to czasu. Myślę, że te zapachy znalezione pod choinką będą mi przez cały rok przypominać o tej atmosferze, o tym magicznym czasie, gdy wszyscy staliśmy się lepsi.  :)

Boże Narodzenie

Obraz
                                            Boże Narodzenie Czas radości i miłości, pojednania. Chciałabym życzyć wszystkim, którzy czytają mojego bloga, aby w te święta doświadczyli dużo dobrego, spokoju, miłości, dobroci. I aby ten czas sprawił, że potem też będziemy lepsi. To jest czas w którym pamiętamy o dzieciach będących w trudnej sytuacji, jest mnóstwo akcji pomocowych. To dobrze.. Ale pamiętajmy o nich także w Nowym Roku. Ja na pewno będę dalej pisać, aby pokazywać światu nieznane sytuacje.

Dziecko dawniej i dzis....

Wzięłam niedawno udział w dyskusji na FB na temat tego, czy dzieciom powinno się ustępować miejsca w autobusie. Ja nie mam własnych dzieci, natomiast mam doświadczenie szkolnych wycieczek. Znaczna część moich uczniów stanowią autystycy, po których nie widać zaburzeń. Mają natomiast duże problemy z odnalezieniem się w sytuacjach społecznych. A rodzice, zniechęceni nieprzychylnymi reakcjami współpasażerów unikają publicznych środków komunikacji. Dzieci boją się obcych osób, zapachów dźwięków. Nie pamiętają o tym, aby trzymać się, nie  wpadać na innych. Jeden opiekun jest zazwyczaj na kilkoro dzieci, nie zawsze da radę przytrzymać wszystkich, którzy tego potrzebują. Dlatego staramy się, aby dzieci mimo  wszystko siedziały. Oczywiście, jeżeli wsiądzie jakaś starsza osoba, staramy się tak usadzać, aby siedziały po dwoje na miejscu, a najbardziej samodzielne dziecko mobilizujemy do ustąpienia. Jednak każdy z nas, opiekunów, jest świadomy ciążącej na nas odpowiedzialności, dlatego ...

O Galerii

Jak już pisałam, zdziwił mnie nieco fakt, że akurat „Galeria” jest najpopularniejszym opowiadaniem na tym blogu. Spróbuję się zastanowić, co mogło przyciągnąć czytelników do tego tekstu. W swojej pracy spotykam się z rodzicami, którzy walczą ze sobą o dzieci. Próbuję wtedy wyobrazić sobie, że kiedyś musieli być sobie bliscy i szczęśliwi. A tymczasem ja poznaję ich wtedy, gdy próbują mnie przekonać, że wszystkie problemy wychowawcze dziecka to wymysł drugiej strony i szkoły. I trudno mi uwierzyć, że kiedyś nie mogli bez siebie żyć. A dzieci, które bardzo potrzebują stabilności, spokoju, często mają zaburzenia zachowania, które należałoby leczyć, a oni tracą czas i energię na udowadnianie, że dzieci są zdrowe, tylko mają złego drugiego rodzica. Próbują angażować w to szkołę, podpytując nauczycieli, czy widzą, że mamusia sobie nie radzi. Albo że to po powrocie od ojca dziecko zawsze zachowuje się gorzej. I potrzeba dużej odwagi, aby przerwać to koło, podjąć radykalne decyzje, aby ur...

Zdziwienie

Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że najpopularniejszym opowiadaniem jest Galeria. Są to wymieszane historie różnych znanych mi dzieci. Poznałam wiele matek, które zostają same z problemami, nie mogą liczyć na wsparcie swoich partnerów. Nie zawsze kończy się tak dobrze, jak historia Stasia. Jego mama zgłosiła się po pomoc do specjalistów, pomogła synowi i sobie. Wiele kobiet tego nie potrafi. Zawsze serce mi się kraje, kiedy patrzę na takie dramaty dzieci. Przeraża mnie też fakt, że wielu rodziców zwleka z wizytą u lekarza do momentu, gdy zaburzenia staną się ogromne, a dziecko ma już przewagę fizyczną nad rodzicami i nauczycielami i nikt już nie potrafi sobie z nimi poradzić.

To już wszystko

To są wszystkie moje opowiadania. Wszystkie są inspirowane moimi doświadczeniami zawodowymi. Pracuję jako pedagog specjalny w szkole integracyjnej, wcześniej pracowałam w świetlicach środowiskowych, poznałam wiele trudnych sytuacji dzieci, które, tak jak w opowiadaniach kończyły się różnie. Zapraszam do dzielenia się ze mną wrażeniami z lektury. :)

Odnaleziona

                                  23. Odnaleziona Noc sylwestrowa. Maria Radlińska zakończyła dekorowanie stołu ze szwedzkim bufetem i usiadła na kanapie obok męża. Wysoki, szpakowaty brunet miał wciąż uśmiechniętą twarz. Kończył składanie małego stolika, który mógł być przydatny podczas imprezy. Spodziewali się gości – znajomych z podstawówki z partnerami. Ich klasa liczyła trzydzieści osób, udało się nawiązać kontakt z osiemnastoma. Spodziewali się około trzydziestu osób. Rozległ się telefon. - Szczęśliwego nowego roku, mamusiu, jest super! – Zygmunt spędzał sylwestra w podróży poślubnej, ze swoją ukochaną Michasią. Wyrósł na odpowiedzialnego młodego człowieka,  kończył prawo i zamierzał pracować w sądzie rodzinnym, nie był jeszcze zdecydowany na jakim stanowisku. Ledwo Marysia zdążyła odłożyć telefon i zająć się rozkładaniem słonych paluszków do szklanek, aparacik znów zadzwonił. - Mamu...

Wielkie szczęście

                                   21. Wielkie szczęście Noc była jasna, spokojna, cicha. Księżyc rozjaśniał wnętrze pracowni Lidki Boruc. Artystka kończyła właśnie ilustracje do swojej kolejnej książki. Od dwóch lat była niezwykle płodna. Artystycznie. Malowała, pisała, głównie nocami, bo w dzień jej całą uwagę pochłaniała gromadka dzieci. Skończyła malować, odeszła od płótna i udała się do łazienki. Popatrzyła na zgromadzone w koszu na bieliznę łaszki, następnie zwabiona dochodzącymi dźwiękami, udała się do jednego z pokoi. Płakała niespełna dwuletnia Danusia. Zły sen. Mama utuliła ją i ułożyła z powrotem do łóżeczka. Z czułością spojrzała na śpiącą na sąsiednim tapczanie Elżbietkę, rezolutną dziesięciolatkę, pogładziła jasną główkę i cicho zamknęła za sobą drzwi. Pomyślała o matce dziewczynek i ich brata, Joli, która na początku walczyła o dzieci, a gdy tylko znalazły się w domu Boruców, pr...

Nd Morskim Okiem

                                                                               22. Nad Morskim Okiem - Mamo, ja nie wiem, jak Ci dziękować. Wychowałaś moje córki na wspaniałe dziewczyny, wspierałaś mnie, mimo, że dałam Ci popalić. - Nie powiem, Kasieńko, że było łatwo, ale na szczęście nie byłam sama. Wiesz, ja dwa lata temu wyszłam zamąż, za wujka Grześka, pamiętasz go? To było pierwsze po kilku latach terapii spotkanie matki i córki. Katarzyna opuściła ośrodek terapii uzależnień, myślała, że znów zaskoczy matkę rewelacjami ze swojego życia osobistego, zaś to matka zaskoczyła ją. Nie tylko tym, że obie jej córki dalej uczyły się w liceum, starsza przygotowywała się do matury, pomagały jej w d...